Zamek w Rydzynie – hotel i restauracja

Uwielbiam nocować w zamkach. Bierze się to zapewne z lektur z wczesnego dzieciństwa. Jedna z książek, która pozostawiła we mnie najbardziej sugestywne wrażenie (po dziś dzień) i która, czytana do późnej nocy z latarka pod kołdrą, rozwijała wówczas moją wyobraźnię do granic, był… „Pan Samochodzik i Niesamowity Dwór.”

Pamiętam po dziś dzień intrygi, pękające zegary i zagadki, które kryły mury tego miejsca.

Kiedy mam zatem okazję nocować w zamku, pałacu, dworze, nie waham się, ruszam w stare mury, wiedziony podświadomie książkowymi przygodami z dzieciństwa.

Zapraszam do Rydzyny i jej Zamku! Zobaczcie krótkie wideo:

Jak można wyczytać w źródłach internetowych, historia powstania zamku sięga XV wieku a jego dzieje stanowią interesującą część historii Polski:

„Pierwotną, gotycką jeszcze warownię w nadgranicznej wsi Rydzyna wzniósł kasztelan międzyrzecki, rycerz i zaufany dworzanin Władysława II Jagiełły Jan z Rydzyny i Czerniny (…). 

W latach 1704-09 pełnił on zaszczytną rolę siedziby rodowej Stanisława Leszczyńskiego, dwukrotnego króla Polski (…). 

W 1738 Stanisław Leszczyński sprzedał dobra rydzyńskie Aleksandrowi Józefowi Sułkowskiemu, przedstawicielowi niezbyt zamożnej szlachty spod Ciechanowa (…).”

źródło: Zamki w Polsce

zamkiwpolsce.com

Nocowałem tu już wcześniej dwukrotnie, w roku 2005, 2009 i  teraz, w 2016.

Z poprzednich pobytów najbardziej pamiętam przyzwoite, acz nieco przestarzałe, pachnące latami 70 / 80 wystroje wnętrz, drewniane, dzielone okna, i skromne ale czyste pokoje.

Idąc przez korytarze, z początku nie zauważyłem różnicy, nadal te same kilkudziesięcioletnie meble z płyty i stare głębokie fotele.

W miarę przemieszczania się do mojego pokoju, zacząłem zauważać drobne powiewy nowości: świeże wykładziny, nowe drzwi.

Ciekawy byłem, jak teraz wyglądają od środka pokoje. Z lekkim dreszczykiem zaciekawienia nacisnąłem klamkę i wszedłem.

No no, nieźle. Pokój pachnie czystością i nowością. Dużo przestrzeni. Atmosfera sprzyja pracy i odpoczynkowi.

(Chwilę wcześniej otrzymałem o wiele mniejszy pokój 1-osobowy, który nie był tak atrakcyjny. Obsługa hotelu jest jednak tak miła, że od razu zamieniła mi pokój na 2-osobowy, w tej samej cenie. Jeśli więc będziecie tu chcieli nocować, zawsze zamawiajcie „dwójkę”!)

Nawet łóżka się zmieniły i dopasowały się do współczesnych wymogów.

Łazienka, mimo niewielkich rozmiarów, jest przytulna, czysta i nowoczesna:

Obowiązkowo muszę napisać o miejscu pracy, bo czymże byłby dobry hotel bez dobrego biurka?

Tym razem na ilość miejsca można by trochę ponarzekać ale po zdjęciu z blatu zbędnych rzeczy, można całkiem wygodnie popracować.

Komfortu pracy dopełnia przyzwoita jakość WIFI i przede wszystkim twórczo nastrajający widok z okna.

No właśnie, okna! To się nie zmieniło – i dobrze, bo podkreślają one pierwotny charakter zamku.

Klasyczne, „na klamkę”, dwuskrzydłowe, dzielone, z białymi ramkami, gdzieniegdzie małymi pęknięciami…

Swoją drogą, niezbyt często widuję już dziś takie okna. Wstawienie w ich miejsce wszechobecnych dziś „PeCeVałek” zubożyłoby zamkową atmosferę tego miejsca.

No i ten widok za oknem! Tym razem mogłem podziwiać dziedziniec z bluszczowymi murami.

Nadszedł wieczór.

Przed snem warto coś poczytać. Gdybym miał przy sobie „Niesamowity Dwór”, z pewnością bym po niego sięgnął właśnie teraz.

Zamiast tego zerknąłem do internetów, żeby dowiedzieć się więcej o historii Zamku w Rydzynie…

„Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości dominium Sułkowskich przeszło na rzecz Skarbu Państwa i ponownie zostało przeznaczone do parcelacji. (…)

Podczas okupacji w wykreślonym z rejestru zabytków gmachu funkcjonował Narodowo Polityczny Zakład Wychowawczy Kraju Warty [internatowa szkoła hitlerjugend – przypis W.C.]. Okres ten nie przyniósł budowli większych zniszczeń – te miały pojawić się dopiero wraz z nadejściem Sowietów: dzień po tym, jak hołota weszła do Rydzyny, zamek stanął w płomieniach. (…)

Wyremontowana wielkim nakładem sił i środków zabytkowa budowla nie bez powodu nazywana jest współcześnie perłą polskiego baroku. Aktualnie pełni funkcję centrum hotelowo-konferencyjnego – organizowane są tu szkolenia, seminaria, wystawy i konferencje, zjazdy, sympozja oraz koncerty i inne imprezy o charakterze biznesowym lub kulturalnym. (…)

Wjazdu do zamku pilnują dwa sfinksy.”

źródło: Zamki w Polsce

zamkiwpolsce.com

Z tym opisem zasnąłem, zastanawiając się, skąd w głowie architekta wziął się pomysł umieszczenia sfinksów przy kamiennym moście…

Obudziło mnie gruchanie gołębi i ćwierkanie innych wróblowatych ptaków.

Poranne słońce rzucało cienie na bluszczowy dziedziniec.

Zobaczcie i posłuchajcie sami…

Śniadanie jest najsłabszym punktem Zamku w Rydzynie.

Skromne „gotowce śniadaniowe” w zestawach, kawa instant do zalewania wrzątkiem i sam sok do picia nie są dobrym standardem.

Na szczęście jest jajecznika i przemiła obsługa, która z chęcią przygotowała mi kawę z ekspresu i podała wodę.

Po raz kolejny potwierdziła się jakość i niezawodność pracujących tu ludzi.

Nie miałem okazji sprawdzić jakości i cen dań serwowanych w tutejszej restauracji, zadanie na następny pobyt 😉

Pokój dla jednej osoby ze śniadaniem to 150 zł.

Polecam to miejsce podróżującym na trasie Poznań – Wrocław, szczególnie miłośnikom historii i starych murów.

Link do zamku jest TUTAJ

Do zobaczenia w trasie!

podpis

 

PRACA

  • Cisza i spokój
  • Dobre WiFi
  • Małe biurko

WYPOCZYNEK

  • Atmosfera
  • Wygoda
  • Spacerowe tereny

KUCHNIA

  • Przeciętne śniadania
  • Niedobra kawa
  • Pomocna obsługa

inne

  • Dobra lokalizacja
  • Zamkowa atmosfera
  • Miła obsługa
  • OCENA KOŃCOWA 88%

Pin It on Pinterest

Share This